Dzieci złożone w ofierze

9 Lis

thCVBTRKAD Llullaillaco_mummies_in_Salta_city,_Argentina[1]

Od kilku lat pielęgnujemy z mężem zwyczaj wspólnych wakacji – zazwyczaj są one właśnie na przełomie października i listopada, kiedy chcemy uciec przed jesienią i pobyć razem – ale nie o tym TYM razem.

Nigdy żadna wizyta w muzeum nie poruszyła mnie tak jak dzisiejsza w Argentynie w mieście Salta. Dziś moje przerażone oczy wpatrzone były w idealnie zachowane ciało 7- letniego chłopca znalezionego przez archeologów wraz z dwoma dziewczynkami (15 i 6 lat – jedna z nich na zdjęciu) w 1999r w pobliskich Andach na wulkanie Llullaillaco (pogranicze argentyńsko – chilijskie, wysokość 6700 m npm). Zamrożone ciało chłopca znaleziono w pozycji z kolanami przyciągniętymi do piersi, ciasno skrępowane sznurem. Patrzyłam na niego z odległości kilkunastu centymetrów. Widziałam doskonale zachowane włosy, małe paluszki, tłuste rączki – prawdziwy koszmar. Pozostałe dwa ciała dziewczynek były chwilowo niedostępne dla zwiedzających z powodu ich konserwacji. Dobrze, bo nie wiem jak bym zniosła ten straszny widok.

Dzieci ofiarowane bogom zostały wcześniej odurzone specjałami Inków, w ten sposób uśpione i pochowane żywcem. Zmarły na skutek wychłodzenia ciała. Inkowie wierzyli, że w ten sposób wypraszają dla siebie dobre plony, zdrowie i dobrą pogodę.

A w co Ty wierzysz? Dokąd prowadzi Cię Twoja wiara? Jakimi wartości kierujesz się w życiu? Jakie plany wobec Ciebie mają inni ludzie (rodzice, pracodawca, parter / partnerka – mąż / żona)?

Te dzieci nie miały szansy na własne życie. Już w dniu narodzin przeznaczone zostały na ofiarę bogom. Rok przed tym wydarzeniem były wręcz tuczone kukurydzą i mięsem tym, co było najlepsze na „pańskim” stole. Przypomina mi się wczorajszy lunch i lokalna potrawa „lacro” – obfity gulasz przygotowany właśnie na bazie wspomnianych składników. Dziś nie zjadłabym tego za żadne skarby świata.

One naprawdę nie miały nic do powiedzenia, nic nie mogły zrobić. Z nami jest inaczej. My MOŻEMY. Jesteśmy wolnymi ludźmi, żyjemy w świecie pełnym możliwości. Mamy wpływ na to jak wygląda nasze życie choć często z własnej woli pozbawiamy się go. Nie wierzymy w siebie, w swoje marzenia i swoje możliwości. Nie doceniamy tego co mamy i kim jesteśmy. Często myślimy o sobie, że jesteśmy gorsi, słabsi, że nie mamy wyboru. Rezygnujemy ze swoich potrzeb. Boimy się korzystać ze swoich praw, na przykład, by wyrażać własne zdanie, stawiać innym granice, odmawiać. Pozwalamy innym decydować o naszym losie zostawiając siebie na bocznicy życia. Z jakiegoś powodu wiedziemy życie „ofiary” zależnej od innych.

Jeśli czujesz, że ten opis jakoś pasuje do Ciebie to mam dobrą wiadomość. Pierwszy krok masz już za sobą – wiesz o tym, a to konieczne do zmiany. Możesz odzyskać swoją wewnętrzną wolność, jeśli tego naprawdę pragniesz.

Wizyta w muzeum daje mi do myślenia… Dziś wiem za co dziękować! A Ty?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *