Rozmowy ze strachem

17 Cze

thC1N1HEUD

Pisząc „list do Świętego Mikołaja” zachęcałam, by marzyć i być cierpliwym, bo nie wszystkie nasze marzenia spełniają się od razu. Nie czekałam długo, by na własnej skórze znowu tego doświadczyć. Spełniły się moje dwa wielkie marzenia. Jedno z nich bardzo osobiste i drugie zawodowe. Na jedno i drugie  czekałam kilka lat.

Kiedy moje marzenia zaczęły stawać się realne nieoczekiwanie pojawił się niezbyt sympatyczny Pan Strach, który przyprawiał mnie o bezsenność, podrzucał setki pytań, siał we mnie niepokój i wątpliwości. W mojej głowie przewijały się wciąż te same pytania: jak to będzie? Czy się uda? A co jeśli się nie uda?

Poczułam jak bardzo boję się sięgnąć po to, czego pragnę. I tu stanęłam przed wyborem: uciec i pozwolić by zdominował mnie lęk czy zostać i podjąć wyzwanie, pójść za wewnętrznym głosem i swoimi pragnieniami.

Zdrowy rozsądek podsuwa jasny wybór – „ idź za głosem serca”, ale Pan Strach mówi „ nie ryzykuj, jest tyle zagrożeń, na pewno się nie uda”.

To, co mi pomaga poprowadzić tę wewnętrzną walkę z samą sobą to postawienie sobie podstawowego pytania: czy ta myśl (ta, która mnie niepokoi) służy mojemu  zdrowiu? Jeśli odpowiedź brzmi NIE to mówię jej STOP – „nie chcę się teraz Tobą zajmować”. Nie pomaga? Mówię jej STOP po raz kolejny i kolejny. Jeśli dzieje się to w ciągu dnia to kieruję swoją uwagę na to, co mnie akurat otacza lub zajmuję się czymś zupełnie innym. Jeśli zaś te myśli pojawiają się w nocy, najczęściej nad ranem, to mówię STOP i zaczynam spokojnie oddychać, wydłużając oddech, wyciszając umysł. Jeśli robię wdech licząc do 4 to wydech liczę do 6, jeśli wdech jest na 6 to wydech robię na 8. Ważne, by wydech był dłuższy niż wdech.

Pan Strach jest jednak bardzo sprytny i często nie odpuszcza. Lubi wracać z nienacka i dalej dręczyć.  Wtedy zapraszam go do poważnej rozmowy. Proszę przy tym o pomoc moją wewnętrzną mądrość i siłę, sięgam do moich dobrych doświadczeń, przeciwstawiam się idei strachu. Kiedy słyszę „nie uda Ci się” to odpowiadam – „nie wiem jaki będzie efekt, ale wiem że chcę spróbować”, „wcześniej mi się udało”, „mogę poprosić o pomoc, mogę zrobić to i to…” itd. Zazwyczaj taka rozmowa bardzo mnie uspokaja i dodaje energii do działania.

Ten sposób rozmowy ze Strachem stosuję na co dzień w pracy coachingowej i terapeutycznej. W ciągu dosłownie kilku minut zmienia się sposób myślenia z destrukcyjnego, osłabiającego, powodującego niemoc i bezsilność na myślenie, które daje nam nadzieję, siłę i pozwala działać. Zawsze z ogromną uwagą i radością obserwuję jak to na nas dobrze działa.

Wiem jedno – strach nas paraliżuje, wprowadza niepokój, osłabia nasze poczucie wartości, powoduje, że przestajemy sobie ufać i w siebie wierzyć. Ma zapach stagnacji, frustracji i niepowodzenia. Jego cena jest ogromna. Tę cenę zawsze trzeba zapłacić. Pytanie – czy tego właśnie chcę?

Wiem, że warto przełamywać swoje wewnętrzne bariery i pokonywać strach. Kiedy to się dzieje w moim  życiu otwierają się nowe możliwości, pojawia się radość, satysfakcja i spełnienie. Mam poczucie, że żyję własnym życiem, a nie moimi lękami. To naprawdę bardzo przyjemne – polecam!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *